24 lutego 2018

Jeszcze rękodzieło czy już taśmowa produkcja? Sprawdź, czy powinieneś nazywać siebie rękodzielnikiem!

Pora na kolejny artykuł, a temat poruszamy dziś dość kontrowersyjny. Rękodzieło bez wątpienia staje się coraz popularniejsze, tak wśród nabywców, jak i wśród sprzedających. Chcielibyśmy pochylić się nad problemem, jakim jest nadużywanie określenia "rękodzieło" w stosunku do wielu dostępnych na rynku wyrobów. Zastanowimy się, gdzie leży granica pomiędzy wyrobem ręcznie robionym a produkowanym masowo. Oczywiście, całość przedstawimy w oparciu o wyroby papiernicze, bo tę sekcję najlepiej znamy i tylko tu czujemy się kompetentni oceniać stopień ręcznego wykonania prac. No to do dzieła!

Co sprawia, że wyrób możemy nazywać rękodziełem?


W naszym subiektywnym postrzeganiu rękodzieła chodzi w tym wszystkim o to, by pozyskać produkt unikatowy, wyjątkowy i... niedoskonały. Niedoskonałość nie jest tu jednak cechą negatywną wyrobu, bo to właśnie ten o milimetr przesunięty papier, czy nie do końca idealnie zawiązana kokardka świadczą o tym, że dana praca została wykonana za pomocą ludzkich rąk. Od razu musimy podkreślić, że wśród rękodzielników istnieją, oczywiście, osoby, które z milimetrową dokładnością i zadziwiającą precyzją potrafią powielać swoje wzory, co widać np. w ręcznie robionych zaproszeniach, ale umówmy się - większość z nas pozwala sobie na niewielki margines niedoskonałości, taki, który może być nawet niedostrzegalny dla przeciętnego odbiorcy.

Co jeszcze sprawia, że daną kartkę, album, zaproszenie, ramkę czy inny papierowy wyrób nazywamy rękodziełem? To pozornie proste - rękodzieło to coś, co zostało wykonane ręcznie, a więc wszelkie samodzielne wycinane z papieru elementy, wymierzone linijką i wycięte nożyczkami bazy, przyciemnione tuszem brzegi papieru powinny być zaliczane jak najbardziej do prac ręcznych. ALE... bardziej zaawansowani rękodzielnicy wiedzą o istnieniu wielu ułatwiających pracę narzędzi i często tych narzędzi używają. Czy piękna, koronkowa ramka z papieru, która została wykonana przy użyciu gotowego wykrojnika to jeszcze rękodzieło? Czy kupiona gotowa papierowa różyczka, którą tylko przykleiliśmy na kartkę to nadal rękodzieło? Dla nas tak. Bo nie chodzi o to, by w ogóle nie wspierać swojej pracy rąk dostępnymi na rynku specjalistycznymi narzędziami, półproduktami i materiałami kreatywnymi. Nawet mając takie zaopatrzenie, można wykonać coś ręcznie. Coś unikatowego i wyjątkowego. Trzeba mieć przecież pomysł i jakiś zmysł artystyczny, by te wszystkie gotowe elementy poskładać w jakąś sensowną i miłą dla oka całość. Posklejać wszystko tak, by nie ubrudzić klejem poszczególnych elementów, zabarwić farbą tekturkę tak, by nie powstały nieestetyczne zacieki i zestawić papierowe kwiaty w taki sposób, by uzyskać harmonijny bukiet, idealnie dopasowany do reszty kompozycji... Poza tym, powiedzmy sobie szczerze: gotowy stemplowany obrazek może zostać pokolorowany zupełnie inaczej przez dwie różne osoby. A trzecia osoba to go nawet kolorować nie musi, bo wybierze technikę paper piecing, albo zostawi obrazek czarno-biały. 

Podsumowując, w naszej subiektywnej ocenie:

RĘKODZIEŁO = wytwór (niedoskonałej) pracy ludzkich rąk + oryginalny pomysł + unikatowość dzieła + technika wykonania

Co zatem NIE JEST rękodziełem?


I tu dochodzimy do sedna problemu. Wiele firm, niestety, podłapało, że słowo "rękodzieło" działa jak wabik na potencjalnego Klienta. Ludzie coraz częściej szukają czegoś unikatowego, wyjątkowego i pięknego. Nie chcą zadowalać się zaproszeniami ślubnymi wykonywanymi masowo, pragną czegoś spersonalizowanego i kreatywnego. To sprawia, że dziś rękodziełem nazywa się także prace w całości lub większości wykonane maszynowo, taśmowo. Przedsiębiorcy żyją w błędnym przekonaniu, że wystarczy samodzielnie dokleić kokardkę lub kryształek do kartki, by móc nazywać ją pracą handmade. A niewyedukowany w tym temacie odbiorca naprawdę wierzy, że kupuje piękne, unikatowe rękodzieło. 

Dla nas osobiście rękodziełem nie są: 

- przedmioty produkowane masowo, na szeroką skalę, bez wprowadzania istotnych i zauważalnych zmian w projekcie,
- drukowane zaproszenia ślubne, których główną część stanowi nadrukowany element graficzny,
- księgi gości w drewnianej oprawie, gdzie wzór na okładce został wypalony laserem,
- podziękowania dla gości, które powstały w wyniku seryjnej wycinki szablonu za pomocą plotera (samo złożenie i sklejenie gotowego szablonu nie jest dla nas rękodziełem),
- minimalistyczne kartki, w których użyto wyłącznie folderu do wytłaczania (tzw. zimnego embossingu) i drukowanego/stemplowanego napisu (wyjątek stanowią kartki w stylu clean & simple, które w swej prostocie zaskakują pomysłem, jednakże dotyczy to pojedynczych sztuk, a nie całej serii takich samych kartek),
- prace powielane według jednego prostego wzoru w kilku wersjach kolorystycznych (gdy autor nie posiada w swoich zbiorach większej liczby zróżnicowanych wzorów).

Niektóre z tych rzeczy ciężko wytłumaczyć opisowo, nie chcemy jednak prezentować tutaj zdjęć firm nadużywających pojęcia "rękodzieło", bo nie chcemy nikomu podpaść ;-) Nie twierdzimy, że wszystkie wymienione przez nas wyroby są złe, uważamy tylko, iż nie powinno się ich nazywać przedmiotami wykonywanymi ręcznie. Ta granica między rękodziełem a produkcją jest dość trudna do uchwycenia, zwłaszcza dla osób, które nigdy nie zagłębiały się w tematykę pracy twórczej. Trzeba też zaznaczyć, że wielu rękodzielników zajmuje się jednocześnie produkcją, zwłaszcza te osoby, które mają w ofercie zaproszenia i nie są na bakier z grafiką komputerową. Zmysł artystyczny i doświadczenie pozwalają Im na wykonywanie naprawdę wspaniałych zaproszeń ślubnych, komunijnych i innych, jednak tę część Ich działalności zdecydowanie wyodrębnilibyśmy jako oddzielną, "niehandmade" kategorię.


Jak nie dać się oszukać i kupić prawdziwe rękodzieło?


Oto część artykułu, przeznaczona dla osób kupujących, a nie sprzedających rękodzieło. Czy w tej specyficznej sytuacji rynkowej można samodzielnie odróżnić prawdziwe rękodzieło od tego udawanego? Można, ale jeśli nie zgłębiliśmy tematu ręcznie robionych kartek od wewnątrz, czasami może być trudno zweryfikować stopień rękodzielnictwa danej pracy. Dlaczego? Dlatego, że w każdej z wymienionych poniżej sytuacji można znaleźć wyjątki, zaprzeczające podanym zasadom. Piszemy o tym również dlatego, iż mamy świadomość, że poniższe twierdzenia mogą być dla niektórych rękodzielników krzywdzące. Nigdy nie oceniajmy twórczości danego rękodzielnika na podstawie jednego z poniższych twierdzeń, dopiero, gdy pasuje większość z nich, powinna nam się zapalić w głowie czerwona lampka ostrzegawcza.

Raczej nie kupujesz rękodzieła, jeśli:

- firma posiada kilka tysięcy fanów na Facebooku, ma ogromny przerób w setkach lub tysiącach sztuk miesięcznie - przy pracy ręcznej jest to wynik niemal niemożliwy do osiągnięcia, zwłaszcza w przypadku małych, jednoosobowych działalności;
- firma sprzedająca "rękodzieło" to większe przedsiębiorstwo, zatrudniające kilkanaście lub kilkadziesiąt osób;
- poza "ręcznie robionymi" kartkami okolicznościowymi firma ma bardzo bogaty asortyment, w skład którego mogą wchodzić np. artykuły biurowe, albo przedmioty, o których z góry wiadomo, że nie zostały wykonane ręcznie, tj. samoprzylepne etykiety na alkohol, poduszki z nadrukiem, koszulki  z nadrukiem itp.;
- ceny "ręcznie robionych" wyrobów są bardzo niskie, nawet jeśli kompozycja pracy jest dość bogata;
- nie masz możliwości ingerencji w ostateczny wygląd produktu, np. nie możesz zażądać zmiany motylka na kwiatek albo koloru danego elementu czy miejsca ulokowania napisu;
- możesz zamówić dużą liczbę identycznych kartek, albumów, notesów itp. (ten podpunkt nie dotyczy zaproszeń, zaproszenia prawie zawsze są tworzone w większej ilości);
- realizacja Twojego indywidualnego, personalizowanego zamówienia trwa bardzo krótko, nawet jeśli zamawiasz większą liczbę produktów (uważać należy zwłaszcza wtedy, gdy zwiększenie liczby produktów nie powoduje jednoczesnego wydłużenia terminu realizacji!).

Mamy świadomość, że nic tym tekstem nie zmienimy, ani w mentalności firm nadużywających wyrazu "rękodzieło" w promocji swoich produktów, ani w świadomości wielu potencjalnych Nabywców tego udawanego handmade, ale może choć kilka osób dotrze do tego artykułu i skorzysta z zawartych tu informacji, a to już będzie dużo :)

18 lutego 2018

Ramki, ramy, rameczki - czyli jak oprawić zdjęcia?

Znakiem naszych czasów jest chyba to, że w dobie nowoczesnych, mobilnych technologii każdy z nas wykonuje mnóstwo zdjęć, niemal codziennie. A jednocześnie... gromadzimy te zdjęcia w pamięci komputera, na dyskach i pamięciach zewnętrznych, ale trzymamy je nieuporządkowane i niezwykle rzadko je wywołujemy. Przyznać musicie, że takie tradycyjne, papierowe fotografie mają swój niepowtarzalny urok i do tych namacalnych zdjęć wracamy zdecydowanie częściej. Dlatego warto raz na jakiś czas, np. co pół roku albo raz na rok, wywoływać te fotografie, które są dla nas z jakiegoś powodu ważne, albo po prostu te, które są naszymi ulubionymi. No dobrze... a jak później takie zdjęcia przechowywać?

Istnieje wiele sposobów na przechowywanie zdjęć. Można je trzymać w ozdobnych pudełkach, posegregowane według dat lub wydarzeń. Można zamieścić je w specjalnych albumach tematycznych lub kronikach rodzinnych. Można również wyeksponować ulubione fotografie w ramkach. Wcale nie musimy jednak decydować się na popularne ramki foto dostępne w sieciówkach. Możemy wybrać ramki, ramy i rameczki ręcznie robione, w 100% dopasowane do zdjęcia, naszych oczekiwań i pomieszczenia, w którym ramka ma się znaleźć. I o tym własnie chcemy Wam dziś opowiedzieć - o dostępnych u nas typach ramek, które możecie zamówić w dowolnej kolorystyce i stylistyce! Zaczynamy? :-)

Tradycyjne ramki na zdjęcia - dostosowane do Twoich potrzeb


Jedna ramka jest zbyt skromna, druga zbyt bogata, a trzecia ma nieciekawą kolorystykę... Znacie to? Poszukiwania idealnej ramki na zdjęcie mogą być naprawdę męczące i frustrujące, zwłaszcza jeśli mamy od początku wizję, jak powinna taka idealna ramka wyglądać... Wiele osób, zniechęconych poszukiwaniami, kapituluje, wybierając to, co chociaż ociera się o ideał. Zupełnie niepotrzebnie! W Papierowych Podarunkach przerobimy dla Was dobre jakościowo, zwykłe, drewniane ramki foto, stwarzając dokładnie to, co chcecie otrzymać! Ramki malujemy podkładem, a następnie farbą w wybranym kolorze. W miejscu, w którym ma się znaleźć zdjęcie, dodajemy ozdobny papier - dzięki temu nasze ramki są świetnym upominkiem - z pięknie zdobionym papierem pod szybką wyglądają ładniej, bardziej elegancko i są odbierane jako lepiej dopracowane. Zdjęcie, które znajdzie się w ramce, można wówczas wybrać w ciut mniejszym formacie, uzyskując dookoła barwny, ozdobny brzeg. Za pomocą kleju introligatorskiego i/lub kleju na gorąco, dodajemy do naszych ramek akcenty dekoracyjne, zgodne z oczekiwaniami naszych Klientów. Mogą to być papierowe kwiaty, motyle, elementy metalowe, perełki i kryształki, wstążki, koronki, tekturowe wycinanki... albo wszystkiego po trochu ;-) Oto przykładowe realizacje naszych "przerobionych" ramek foto:



Te akurat były realizowane w tematyce komunijnej, ale możemy wykonać ramki na dowolną okazję lub bez okazji.

Ramki A4 - na płasko lub ze zdobieniem 3d


Ten model ramek staje się coraz popularniejszy - nic dziwnego! Na formacie A4 można zmieścić więcej zdjęć lub bardziej rozbudowaną kompozycję :-) Jeśli zastanawiacie się jak oprawić zdjęcia, które można wyeksponować w nowoczesnej aranżacji wnętrz, albo w pokoju dziecięcym, białe ramki z tworzywa będą strzałem w 10! Te ramki są przystosowane do powieszenia w pionie lub poziomie, albo do pionowego postawienia na półce. To bardzo wygodne rozwiązanie. Niestety, posiadamy tylko zdjęcia realizacji ramek w wersji bez szybki i bez zdjęć - fotografie zostały później wklejone w te kwadratowe pola w przeciwległych rogach tekstu:



Duża ramka foto A4 może zostać zaopatrzona w tekst dedykacji, sentencję, ulubiony cytat z wiersza lub piosenki, albo może zawierać same zdjęcia i zdobienia - zawsze powtarzamy, że nie ma rzeczy niemożliwych, ogranicza nas tylko wyobraźnia! W takiej ramce można wyeksponować jedno większe zdjęcie lub kilka mniejszych fotografii.

Ramka na zdjęcia czy obraz? - czyli przestrzenne kompozycje na podobraziu


Prawdziwym hitem wśród naszych Klientów są ramki przestrzenne na podobraziu malarskim. To zdecydowanie coś innego niż tradycyjne ramki foto. Te oryginalne, ręcznie wykonane pamiątki są wspaniałym pomysłem na prezent ślubny, z okazji rocznicy ślubu, na roczek, narodziny, a także na wiele innych okazji. Mieliśmy przyjemność realizować zamówienia w różnych wymiarach, stylach, kolorach, tutaj naprawdę panuje dowolność. Czym charakteryzują się ramki foto na podobraziu? Zdjęcie stanowi harmonijną część większego projektu, jest jakby wtopione w kompozycję dzięki temu, że część zdobień zachodzi na krawędzie fotografii. Tło pracy posiada zróżnicowaną fakturę, którą uzyskujemy dzięki zastosowaniu różnego rodzaju preparatów, m.in. past strukturalnych, pudrów do embossingu na gorąco, gel medium, past pękających, mikrokulek, brokatów. Kolorystyka pracy jest niejednolita, stanowi efekt połączenia różnych preparatów kolorystycznych: farb, mgiełek, past i tuszu. Każda praca jest jedyna w swoim rodzaju, dzięki stosowaniu płynnych i sypkich preparatów, które nigdy nie ułożą się w identyczny sposób, nawet dwa pozornie identyczne blejtramy będą się w rzeczywistości sporo od siebie różnić. 

Kompozycje wokół zdjęć mogą być bardzo zróżnicowane, jedne będą bogatsze inne skromniejsze - w zależności od tego, co wybierze Klient. Nasze wieloletnie doświadczenie oraz zmysł artystyczny pozwalają nam również na fachowe doradztwo w tym zakresie: stopień skomplikowania kompozycji i wielość dodatków należy dopasować do charakteru danej fotografii - nie zapominajmy, że to zdjęcie powinno stanowić główny element przestrzennej kompozycji i nie należy przytłaczać go całą artystyczną otoczką, rolą dekoracji jest uwypuklenie fotografii :)

A oto kilka przykładowych realizacji ramek przestrzennych na podobraziu - w różnych wymiarach i na różne okazje:







W naszym domu takie nietypowe ramki foto zdobią ściany salonu, sypialni i przedpokoju :D Goście zawsze żywo reagują na tego typu sentymentalne i piękne dekoracje.

Ramka trójdzielna, czyli multiramka foto inaczej


Ostatnio coraz popularniejsze są tak zwane multiramki fotograficzne, czyli kompozycja kilku ramek foto sklejonych razem. Naszą ręcznie robioną alternatywą są stojące ramki trójdzielne, składające się z trzech segmentów. Całość jest spójna stylistycznie i kolorystycznie. Ramki wykonane są na grubym i sztywnym kartonie i oklejone dekoracyjnymi papierami. Zawierają zdecydowanie mniej zdobień niż inne tworzone przez nas ramki na zdjęcia, ale w prostocie i elegancji tkwi ich urok. Oto przykładowe ramki trójdzielne:


Powyższa ramka powstała całkiem niedawno, bo w styczniu tego roku. Pierwowzorem była jednak ramka z zamierzchłych czasów ;-) dokładnie ta:


Prawda, że obie prezentują się bardzo wdzięcznie? ;-)

Ręcznie robiona ramka foto - dla kogo?


Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie: dla kogo ręcznie robiona ramka foto będzie odpowiednim upominkiem? Z pewnością jest to opcja dla osób, które cenią sobie oryginalne, nietuzinkowe przedmioty. Muszą też lubić fotografię i chcieć udekorować swoje mieszkanie wyjątkowym rękodziełem. To świetna opcja dla wszystkich tych, którzy nie przepadają za albumami i wolą mieć ulubione fotografie zawsze w zasięgu wzroku. Taki upominek z pewnością docenią osoby sentymentalne, przywiązane do rodziny, uczuciowe i wrażliwe na piękno.

Spodobały Ci się nasze realizacje i pragniesz zamówić dla siebie lub swoich bliskich ramkę lub inną wyjątkową, ręcznie robioną pamiątkę?
lub za pośrednictwem Facebooka:

Pozdrawiamy serdecznie!
Papierowe Podarunki

9 lutego 2018

Podziękowania dla Rodziców na ślub

Witajcie!

Dziś przychodzimy do Was z projektem, który pochłonął mnóstwo naszego czasu. Niby niewielkie zmiany w znanej już formie kartek, a jednak przysporzyły nam sporo kłopotu. Poniższe podziękowania dla Rodziców na ślub zostały wykonane według popularnego u naszych Klientów wzoru kartki bramy z frontem w kształcie serca. 




Różnica polega na tym, że na wewnętrznym skrzydełku, zamiast pojedynczego zdjęcia, miał się znaleźć tzw. wodospad, czyli mini albumik, mieszczący aż 5 fotografii. Aby całość pięknie się składała i bez problemu mieściła w kartce, potrzebny był grubszy, centymetrowy brzeg. Stworzenie kartki z wysokim grzbietem to jednak dopiero początek trudności, jakie się przed nami piętrzyły ;-)




Drugim niemałym problemem przy realizacji tego zamówienia, była jego... kolorystyka. Przesympatyczna Pani Kasia zażyczyła sobie bowiem połączenia jasnego, słonecznego żółtego z wesołą wersją szarości. No cóż... szarość jaka jest, każdy widzi ;-) to kolor, który kojarzy się raczej smutno i do radosnej, pastelowej pracy ślubnej trzeba go dobierać bardzo ostrożnie. Nie lepiej jest z kolorem żółtym, który raz, że bardzo rzadko pojawia się wśród papierów do scrapbookingu, dwa, że jeśli już to występuje w wersji bardzo jaskrawej, zbyt mocno miodowej, albo nadto pastelowej i bladej... :P Przegląd naszego asortymentu, w którym mamy blisko tysiąc arkuszy papierów, pozwolił nam na wyselekcjonowanie kilku wzorów i pozostało modlić się, żebyśmy się gdzieś nie pomylili i nie zmarnowali kawałka cennego papieru :D





To jednak nie koniec trudności. Kolejnym problemem było to, że Pani Kasia bardzo chciała zamieścić wewnątrz podziękowań sporo tekstu. Po wydrukowaniu małą czcionką całości tekstu okazało się, że jest go aż dwie strony A4. A nasza kartka brama ma po złożeniu wymiary 13,5 na 13,5 cm... Ostatecznie tekst na środku udało się zamieścić w rozkładanej do góry karcie, natomiast teksty szczegółowe zamieściliśmy na oddzielnych ozdobnych kartonikach, które znalazły się w pudełku pod kartką bramą.



Mamy nadzieję, że całość prezentuje się odpowiednio naturalnie, radośnie i elegancko :-) Podziękowania ślubne dla Rodziców to bardzo ważny element Dnia Ślubu i bardzo się cieszymy, że powierzacie nam wykonanie tak istotnych upominków :)

A ponieważ serce jest motywem przewodnim w naszym komplecie,
zgłaszamy pracę na wyzwanie Towarzystwa Dobrej Zabawy



Pozdrawiamy serdecznie,
Papierowe Podarunki

7 lutego 2018

Kartki komunijne ręcznie robione

Witajcie!

Choć mamy dopiero luty, w naszej pracowni już powstało sporo prac komunijnych. Dziś przedstawiamy trzy propozycje takich ręcznie wykonanych kartek z okazji pierwszej komunii świętej. Przy okazji możecie zobaczyć, jak różne są nasze projekty realizowane na zamówienie jednej osoby - bardzo zależy nam na tym, żeby każda kartka była wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, więc jeśli zamawiacie kartki na ten sam ślub od kilku osób, albo właśnie na Pierwszą Komunię Świętą, robimy, co w naszej mocy, by na pierwszy rzut oka nie było widać, że wszystkie prace wykonywała ta sama osoba :D Jednocześnie wszystkie kartki są oczywiście wykonane z należytą starannością, z materiałów najwyższej jakości :)

Pierwsza propozycja jest typowo chłopięca, to połączenie bieli z delikatnym błękitem:



Druga praca to prosta i elegancka kartka komunijna w beżu i bieli:




Trzecia kartka to biel, ożywiona odrobiną świeżej zieleni:


Która z kartek na Pierwszą Komunię Św. podoba Wam się najbardziej? 
Coś nam się wydaje, że w tym roku zrobimy tego typu prac wyjątkowo dużo :D

Pozdrawiamy serdecznie,
Papierowe Podarunki


5 lutego 2018

Czy da się zarobić na rękodziele?

Wiele osób - mniej lub bardziej zaawansowanych w jakiejś dziedzinie rękodzieła - zastanawia się, czy można przekuć pasję w pracę. Powstaje coraz większa liczba małych firemek oferujących wyroby rękodzielnicze: kartki okolicznościowe, ręcznie robione zaproszenia, mydełka handmade, kocyki i przytulanki dla niemowląt, upominki decoupage i całe mnóstwo innych pięknych rzeczy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to łatwy biznes: robisz to, co lubisz, sprzedajesz to za niemałe pieniądze (TUTAJ pisaliśmy o tym, dlaczego rękodzieło jest drogie), a że okazji na upominki w ciągu roku nie brakuje, wszyscy liczą na stały napływ klientów. A jak jest w rzeczywistości? Czy da się zarobić na rękodziele? Czy rękodzieło to biznes wart zachodu? Dziś spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, koncentrując się na takim profilu działalności, jak nasz, czyli: szeroko pojmowany scrapbooking, cardmaking, albumy, ramki, zaproszenia, kartki okolicznościowe etc. Wydaje nam się jednak, że to, co tu zapiszemy, odnieść można do każdej innej dziedziny rękodzieła. To co, zaczynamy?


Scrapbooking a zarobek: fakty i mity


Osoby zajmujące się rękodziełem przeważnie mają świadomość, jak wiele pracy i materiałów trzeba włożyć w gotowe dzieło. Ile zajmuje samo dopracowanie pomysłu, stworzenie wzoru, przygotowanie wszystkich elementów, uzyskanie końcowego, zamierzonego efektu. Rękodzielnicy potrafią więc - zazwyczaj - spojrzeć na jakiś wyrób i oszacować mniej więcej jego wartość rynkową. I jeśli ktoś ma taką wiedzę, może z radością zacierać rączki z myślą o tych wszystkich pracach, które w przyszłości sprzeda. Album za 300 zł? Wow, zrobię w miesiąc 10 takich i mam 3 tysie za przyjemną pracę! Jeśli tak właśnie myślisz, planując założyć firmę zajmującą się tworzeniem rękodzieła -> STOP! Nie ciesz się. Pomyśl, że niestety potencjalny Klient może nie znać się na rękodziele tak, jak Ty (w sumie to logiczne, gdyby się znał, zrobiłby sobie album sam, a nie szukał osoby, która go dla Niego wykona :P), może nie doceniać Twojej pracy AŻ TAK i zaproponowana cena może mu się wydawać zbyt wysoka. A jeśli wyda Mu się zbyt wysoka, to 1) nie zamówi nic, 2) poszuka taniej u konkurencji, 3) będzie się targować lub prosić o skromniejszą, ale i tańszą, wersję. Żadna z tych opcji dla Ciebie jako przedsiębiorcy nie będzie w pełni satysfakcjonująca. A to dopiero początek piętrzących się "niefajności" finansowych. Poza tym, że musisz mieć Klienta, który kupi od Ciebie to, co Mu oferujesz za cenę, którą ustalisz, to jeszcze musisz... policzyć koszty. Jakie koszty wiążą się z prowadzeniem rękodzielniczej działalności gospodarczej? Z pewnością wydasz jakąś kwotę - i to nie małą - na materiały. Nie raz, nie dwa, a wiele razy. Praktycznie z każdego miesiąca musisz mieć odłożoną jakąś sumę na ewentualne zakupy. Nawet, jeśli wydaje Ci się, że posiadasz odpowiedni zapas papierów, kwiatów, dodatków dekoracyjnych, baz, pudełek, kleju, taśmy klejącej, tuszu i wszystkie niezbędne do pracy narzędzia. Dlaczego? Dlatego, że czasem zdarzy się tak, że pomimo sporych zapasów nie będziesz mieć w swoich zbiorach akurat tego, co zamarzy się Klientowi. Piszemy to z własnego doświadczenia: kiedyś zrobiliśmy duże zakupy tekturkowe, za naprawdę sporą kwotę. Przy wyborze elementów kierowaliśmy się dostępnymi u nas wzorami kartek i albumów oraz uśrednionymi preferencjami większości naszych Klientów. Nabyliśmy napisy do albumów na pierwszy rok życia dziecka, teksty do pamiętników ciążowych, najpopularniejsze napisy okolicznościowe, trójwymiarowe kołyski, koniki na biegunach, młode pary na mostkach... Tuż po otrzymaniu przesyłki napisała do nas przemiła Klientka, która poprosiła o ślubny exploding box z...karocą na środku :D Nigdy wcześniej nie realizowaliśmy takiego zamówienia, więc wśród naszych ogromnych zakupów nie było takiego elementu. Trzeba było złożyć kolejne zamówienie w sklepie dla rękodzielników, a skoro już trzeba zapłacić te kilkanaście złotych za przesyłkę kurierską, to bez sensu jest kupować jeden produkt i... ponownie zrobiliśmy większe zamówienie.



Ale kupno materiałów potrzebnych do pracy to nie wszystko. Nasz księgowy powiedział kiedyś, że ta branża jest niewdzięczna, bo tracimy wiele godzin na wykonanie jednej pracy, a zarobek z tego niewielki. No właśnie... skoro więc poświęcamy długie godziny na przygotowanie kartki lub albumu, nie pozostaje zbyt wiele czasu na inne rzeczy, związane stricte z formalnym prowadzeniem firmy. Dlatego właśnie mamy księgowego, a to wydatek - w zależności od miasta, sposobu rozliczania etc. - około 100-250 zł miesięcznie. Nie zapominajmy, że przy legalnie zarejestrowanej działalności należy jeszcze odprowadzać składki na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne, łącznie to już prawie 700 zł na tzw. niskim ZUS-ie i niemal 1300 zł na normalnym ZUS-ie. Obecnie polskie prawo przewiduje zmiany korzystne dla przedsiębiorców, ale informacji o tym musicie szukać w innych miejscach, my nie będziemy się teraz zagłębiać w temat. No i podatek dochodowy, który musisz płacić po przekroczeniu kwoty wolnej od podatku...

Jeśli planujesz sprzedaż internetową swoich prac, weź pod uwagę, że nie wszystko, co wystawisz na fakturze, trafia do Twojej kieszeni. Im więcej masz zamówień w ciągu miesiąca, tym wyższa będzie faktura, którą otrzymasz z Poczty Polskiej lub od innego przewoźnika, z którym współpracujesz. 

Czy to już koniec wydatków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej dla rękodzielnika? No... nie zawsze. Np. jeśli prowadzisz sklep internetowy, musisz doliczyć koszty utrzymania serwera. A tak w ogóle to pamiętaj, że będziesz jeszcze poświęcać wiele godzin w miesiącu na pracę, która nie przyniesie Ci wymiernego zysku, a "tylko" będzie otoczką, pozwalającą zdobyć Ci Klienta. Prowadzenie strony na Facebooku, redagowanie bloga, fotografowanie prac i późniejsza obróbka zdjęć, szkolenie się z nowych technik, śledzenie trendów, poznawanie nowych produktów - wszystko to zabiera mnóstwo czasu, a za tę pracę nikt Ci nie zapłaci. Z drugiej strony: jeśli jej nie wykonasz, to nie zarobisz, bo bez odpowiedniej promocji Twojej marki potencjalny Klient nie będzie miał skąd dowiedzieć się o Twoich produktach.

Aaaa i jeszcze jedno - nie licz, że jesteś w stanie zrobić 10 albumów w miesiąc, więc tyle ich wykonasz. Gwarantujemy, że nie będziesz mieć co miesiąc 10 Klientów na albumy. Możesz mieć 20 na kartki, a na album tylko jednego. Albo w ogóle możesz nie mieć Klientów, bo rękodzieło to w pewnym sensie praca sezonowa - najwięcej zamówień dotyczy pamiątek komunijnych i ślubnych, poza tak zwanym sezonem wysokim można liczyć na urodziny, chrzty, i mniejsze okazje takie jak Dzień Babci, Walentynki, Dzień Matki. Jeśli będziesz mieć szczęście, wysyp zamówień może się także pojawić przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. Ale pamiętaj, że nie każdy jest w stanie wysupłać kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych na kartkę świąteczną, zwłaszcza, jeśli wysyła ich kilka.

Zatem: czy da się zarobić na rękodziele?


Zapewne pierwsza część tekstu trochę zgasiła Twój zapał. Nie martw się, to wszystko o czym wspomnieliśmy, wcale nie oznacza, że nie da się zarobić na rękodziele. Chcemy tylko, żebyś miał(a) świadomość, że nie jest to tak łatwy i przyjemny zarobek, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Da się zarobić na rękodziele, ALE przestrzegając kilku istotnych kwestii, oto one:

1. Trzeba być doświadczonym rękodzielnikiem

Niestety, rękodzieło stało się modnym sposobem na szybki zarobek. Coraz więcej osób zabiera się za wykonywanie kartek i zaproszeń na zamówienie, mając tak naprawdę nikłe pojęcie o szeroko pojmowanym scrapbookingu i cardmakingu. To nie jest tak, że wystarczy obejrzeć kilka tutoriali na YouTube i nakupować chińskich wykrojników na AliExpress, bo tanie. Nie należy - a wręcz: nie można!! - kopiować też pomysłów innych twórców. To od razu widać, gdy ktoś nie ma wiedzy, doświadczenia, umiejętności i... swojego stylu. Taka osoba, owszem, może liczyć na to, że znajdzie nabywców na swoje wyroby, ale będą to osoby, które rękodzieła nie potrafią docenić i traktują je jako tańszą (!!) alternatywę dla masowych wyrobów dostępnych w sklepach. Taki "rękodzielnik" nie tylko narobi się jak wół, a nic na tym nie zarobi (sprzedając zaproszenia za 2 zł...), ale i szybko przysporzy sobie wielu wrogów, bo w opinii (słusznej!) innych rękodzielników taka osoba psuje rynek oraz wizerunek branży w oczach Klientów. Nie masz doświadczenia? Nie wyrobiłeś/łaś sobie jeszcze swojego stylu? Nie dopracowałeś/łaś metod powstawania Twoich dzieł? ODRADZAMY zarabianie na rękodziele.

2. Trzeba traktować tę pracę, jak każdą inną

Ktoś, kto hobbystycznie "klei kartki", wykona sobie jedną pracę pod wpływem weny, wtedy, gdy ma na to czas i ochotę oraz tak, jak Mu w duszy gra. Musisz mieć świadomość, że decydując się zarabiać na rękodziele, nie będziesz już takim wolnym duchem. Trzeba wykonać to, o co prosi nas Klient. Nie robimy prac takich, na jakie akurat mamy ochotę. Twoja pastelowa, pełna kwiatów wizja romantycznego albumu ślubnego musi poczekać, gdy na realizację czeka zamówienie na męską kartkę w ciemnych kolorach z typowo "męskimi" dodatkami: kołami zębatymi, miniaturkami narzędzi i kuso odzianymi panienkami... 

Nie będziesz też tworzyć wtedy, gdy przyjdzie wena. Bo jeśli chcesz zarobić na kartkach, zaproszeniach czy albumach, musisz tworzyć wtedy, kiedy masz zamówienia. Traktować tę pracę jak etat. Przeznaczać 8 godzin dziennie na intensywną pracę: na tworzenie prac, na promocję marki, na wystawianie faktur, odpowiadanie na maile, wizyty na poczcie itp., itd. To jest Twoja praca i nie zarobisz tyle, ile na etacie w biurze, jeśli będziesz wkładać w swoją pracę minimum zaangażowania i wysiłku.

3. Najlepiej w czymś się wyspecjalizować

Znacie to powiedzenie, że jeśli ktoś jest do wszystkiego, to jest do niczego? No właśnie... Kusząca jest perspektywa poszerzenia asortymentu scrapbookingowego o decoupage, malowanie na kubkach, projektowanie graficzne, szycie maskotek, dzierganie kocyków i plecenie wianków. Owszem, są w tej branży osoby, mające wiele talentów i potrafiące dzielić swój czas pomiędzy realizację zamówień z różnych obszarów rękodzieła, ALE jeśli jesteś początkującym przedsiębiorcą, najlepiej i najłatwiej dla Ciebie będzie, jeśli wyspecjalizujesz się w konkretnych produktach. Możesz np. oferować głównie albumy dziecięce, albo zaproszenia ślubne. Każda z tych gałęzi ma inną grupę odbiorczą. Będziesz trafiać do mniejszej grupy potencjalnych Klientów, za to ukierunkowanych na konkretny produkt. Nie oznacza to, że masz się kurczowo trzymać jednej formy artystycznego wyrazu, odmawiając przyjmowania zamówień na prace innego typu, ale warto znaleźć jakąś swoją mocną stronę, gwarantującą rozpoznawalność na rynku i wyróżniającą Cię na tle konkurencji. U nas takim mocnym punktem są np. exploding boxy, zwłaszcza te wykorzystujące miniaturyzację oraz ślubne podziękowania dla rodziców. A Ty, co będzie Twoją specjalnością?

4. Pomyśl o dodatkowych źródłach dochodu

Przychodzą takie miesiące, gdy zamówień jest mniej. Warto mieć wtedy jakąś alternatywę zarobku, bo opłaty same się nie zapłacą, a i kosztów życia nie da się ot tak na chwilę znacząco zmniejszyć ;-) Dlatego, jeśli chcesz zarabiać na rękodziele, a jednocześnie spać spokojnie, warto pomyśleć o jakimś dodatkowym źródle dochodu, który włączysz w swoją działalność. Być może będzie to coś związanego z Twoim wykształceniem? Usługi księgowe/porady dietetyczne/klub fitness/butik odzieżowy/cokolwiek innego oraz tworzenie rękodzieła spokojnie możesz prowadzić pod jedną firmą ;-)



Mamy nadzieję, że dzisiejszy artykuł troszkę przybliżył Ci tematykę pracy zarobkowej w obszarze scrapbookingu i cardmakingu. Nie wiemy, czy potrafisz już teraz odpowiedzieć sobie na pytanie: czy da się zarobić na rękodziele? Ale wierzymy, że nasze uwagi pomogą Ci trochę w oszacowaniu możliwości i podjęciu właściwej decyzji. A jeśli spodobał Ci się nasz tekst, zachęcamy do dołączenia do Obserwatorów bloga. Możesz też polubić nasz profil na Facebooku. Dzięki!


3 lutego 2018

Jak oprawić zdjęcia z rodzinnej sesji?

Witajcie!

Wiele osób marzy o profesjonalnej, rodzinnej sesji plenerowej. My też marzyliśmy! I czekaliśmy na to całe 20 miesięcy, ale naprawdę było warto. Wspomnienia zamknięte w pięknej fotografii to coś, czego nie odbierze nam upływający szybko czas czy ulotna pamięć...

Pogoda była łaskawa, sesja została zrealizowana ostatniego dnia grudnia 2017 roku - to był jeden, jedyny dzień, w którym w pobliskim parku wszystko pokryte było cieniutką warstewką bielutkiego puchu, a dodatkowo przez chmury pięknie przebijało się zimowe słoneczko. No i nie było zbyt zimno, temperatura utrzymywała się w okolicach zera. Idealne warunki dla szybkiej, rodzinnej sesji. Tak, pomimo, że sesja trwała tylko godzinę - bo nasz mały model troszkę się buntował - nasza wspaniała koleżanka i utalentowany fotograf Aneta Skoczewska przekazała nam później aż 54 piękne, zimowe fotografie! Do dziś nie możemy nacieszyć oczu tymi zdjęciami... :-)

Później pojawiło się pytanie: jak oprawić zdjęcia z rodzinnej sesji? Zdecydowaną większość fotek postanowiliśmy umieścić w albumie typu bazyl - póki co album ten istnieje tylko w naszych planach, głównie ze względu na brak czasu na realizację pomysłu. Kilka ulubionych zdjęć chcielibyśmy jednak mieć zawsze na widoku. Taki nasz absolutny numer 1 zawiśnie w przedpokoju oprawiony w przestrzenną ramkę na podobraziu. Ale do sypialni wybraliśmy inne rozwiązanie. W pracowni Papierowych Podarunków tak dawno nie powstał żaden tradycyjny scrap, że trzeba było to zmienić! W jedną noc pozwoliliśmy sobie na troszeczkę zapomnienia, wstrzymaliśmy realizację zamówień, nie myśleliśmy o tych wszystkich czekających na nas obowiązkach domowych, zignorowaliśmy głos rozsądku, że rano będziemy niewyspani i tak powstała niniejsza praca :-)


Sesja powstała w zimowych okolicznościach i - choć zupełnie nie widać tego na tym zdjęciu - była totalnym szaleństwem. Uciekający i śmiejący się przy tym w głos 20-miesięczny maluch z pewnością nie ułatwiał pracy Anecie :D Nie wiemy, czy taka interpretacja tematu jest dopuszczalna, ale co nam zaszkodzi spróbować - layout z wykorzystaniem cudnych zwierzaczków zgłaszamy na wyzwanie w Digital Paper: Zimowe szaleństwa


Myślą przewodnią przy tworzeniu tej pracy było jednak aktualne, lutowe wyzwanie na blogu More Than Words. Wytyczne wyzwania to inspiracja słowem "forever" oraz użycie minimum jednego serca. U nas słowo "forever" występuje w journalingu, ale jest też zawarte w całym wydźwięku zdjęcia oraz projektu: jesteśmy rodziną, zawsze nią będziemy i zawsze będziemy się kochać. Serca na pracy są aż cztery, ciekawe, czy je wszystkie znajdziecie? :)



The keynote to creating this work, however, was the current, February challenge at the More Than Words blog. The challenge theme is: be inspired by the word "forever" and the use of at least one heart. I used word "forever" in journaling, but it is also included in the whole overtone of the photo and the project: we are a family, we will always be a family and we will always love each other. There are four hearts at work, I wonder if you can find them all? :)






Pojawia się jeszcze pytanie: co z takim scrapem można później zrobić? Przecież to "tylko" kawałek papieru, obciążony dodatkami... Nasz jest przyklejony na gruby, sztywny karton, więc się nie wygina. Można go teraz podkleić na mocnej dwustronnej taśmie klejącej i przymocować w dowolnym miejscu, albo kupić przestrzenną białą ramkę z szybką, na tyle głęboką, by pomieściła pracę z wystającymi ozdobami. Takie ramki są do nabycia na przykład w sklepie IKEA. Dylemat: jak oprawić zdjęcia z rodzinnej sesji? wydaje się być rozwiązany. My podzielimy fotki na kilka grup i część wyląduje w ręcznie robionym albumie, a część na ścianach w formie przestrzennych ramek różnego rodzaju. Lubimy takie sentymentalne dekoracje! A Wy? :-)


Pozdrawiamy serdecznie,
Papierowe Podarunki